Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Obiad. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Obiad. Pokaż wszystkie posty

sobota, 10 lutego 2018

Burgery wołowe z domowym sosem BBQ

Czym jest dobry burger? Świeżym i soczystym mięsem. Miękką maślaną bułką i odpowiednio skomponowanymi dodatkami. Do tego wyrazisty, gęsty sos, który dopełni smaku całości. Burgery, które widzicie poniżej robię też w wersji mini - świetnie sprawdzają się na domówkach z dziećmi. A gdy mam więcej czasu, bułki piekę sama, zazwyczaj z tego przepisuNie ma czegoś takiego jak zła pora na burgera, mogłabym je jeść zawsze. Zazwyczaj jest tak, że jak nie chce mi się gotować w niedzielę albo wracamy późno po całym weekendzie spędzonym poza domem, pada na burgery. Wielkie, ze sprawdzonymi dodatkami i w dobrze wypieczonych bułach. W Gdańsku najczęściej zamawiamy te z SurfBurgera i Original Burgera. Godne polecenia są też buły z Bobby Burger, ale już zupełnie nie te z Burgermanii... Ale wciąż, pomimo urozmaiconej miejskiej oferty, te domowe wygrywają wszystko. 

Pięknie, ręcznie wykonane deski przez Jarka Berdaka - ilovenature.pl

Składniki na 3 burgery:
300 g wołowiny
1 cebula
2 nieduże pomidory
rukola
3 plastry sera, np. cheddar
łyżka musztardy 
łyżeczka soli
łyżeczka papryki
świeżo mielony pieprz
4-5 łyżek oleju do smażenia

+ 3 duże, miękkie bułki hamburgerowe

Sos BBQ: 
8 małych pomidorków koktajlowych 
2 łyżki oliwy z oliwek
1 mała cebula 
ząbek czosnku
kieliszek whisky
kieliszek sosu Worcester
kieliszek sosu sojowego
łyżka brązowego cukru 
łyżeczka wędzonej papryki
łyżeczka słodkiej papryki
sól i pieprz




Zaczynam od sosu BBQ. Cebulę kroję w kostkę i podsmażam na oliwie z oliwek. Dodaję pokrojone drobno pomidorki i wyciśnięty przez praskę czosnek. Gdy całość się zeszkli, dodaję whisky i chwilę czekam, aż odparuje alkohol. Dodaję pozostaję składniki i przyprawy, mieszam, aż sos się zredukuje i zgęstnieje. Powinien mieć konsystencję pasty. 

Mięso na burgery siekam, dodaję do niego pokrojoną w drobną kostkę cebulę, musztardę oraz przyprawy. Wszystko mieszam rękoma i odstawiam na min. pół godziny.

Nastawiam piekarnik na 180 stopni. Opłukuję rukolę, pomidory kroję w plastry, a bułki na pół. Wsadzam je przed podaniem na 2-3 min do piekarnika, aby lekko się podpiekły i podgrzały.

Na patelni mocno rozgrzewam olej, z mięsa formuję duże kotlety, grube na ok 1,5-2 cm. Smażę je z dwóch stron przez ok. 3 min. lekko dociskając do patelni.

Bułki smaruję obficie sosem. Na jednej połówce układam gorącego burgera, przykrywam plastrem sera, rukolą i pomidorami. Składam z drugą połówką i przekłuwam patykiem do szaszłyka. Podaję z domowymi frytkami i dipem koperkowym. Smacznego :) 


"To zdjęcie nie zawiera lokowania produktu" ;)

czwartek, 19 października 2017

Zupa krem z dyni z mlekiem kokosowym

Październik jest w mojej kuchni miesiącem dyni. O jej gatunkach, walorach odżywczych i różnorodności wykorzystania, pisałam wiele razy, choćby tutaj. Z roku na rok kombinuję z niej co raz więcej przepisów, łącznie z tym na lody dyniowe, o których niebawem ;) Zupa, którą serwuje dzisiaj jest bardzo prosta w wykonaniu. Jeśli zamiast bulionu użyjecie kostki warzywnej - tym bardziej. Puree warto zrobić więcej i zamrozić na czarną godzinę. Dodatek mleka kokosowego sprawia, że jest bardzo aksamitna, a przyprawy: imbir, kurkuma, czosnek - mocno aromatyczna. Jeśli nie przepadacie za mlekiem kokosowym, zerknijcie na przepis na pikantną zupę z dyni z dodatkiem ziemniaków - rozgrzeje Was w chłodne jesienne wieczory. I patrzcie na to późnopopołudniowe światło! 😍



Składniki:
3 szklanki bulionu warzywnego (możecie też użyć takiego z kostki)
3 szklanki puree z dyni*
szklanka mleka kokosowego
duży kawałek świeżego imbiru
3 ząbki czosnku
łyżeczka kurkumy
sól i świeżo zmielony pieprz
 
+ feta, prażone pestki słonecznika


  
*Jak zrobić puree z dyni?
1 nieduża dynia
oliwa z oliwek
sól

Piekarnik nagrzewam do 200 stopni C. Dynię myję, obieram ze skóry i wydrążam część miąższu z pestkami i włóknami - powinna zostać tylko ta zwarta pomarańczowa część. Dynię kroję na mniejsze kawałki i układam na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Solę i polewam oliwą z oliwek. 

Wkładam do piekarnika na 40-60 min. Długość pieczenia zależy od rodzaju dyni. Jeśli jest wodnista, trzeba piec ją dłużej, aby odparowało z niej jak najwięcej płynu. Dążymy do takiego efektu, aby dynia po upieczeniu, rozpadała się za dotknięciem widelca. 

Dynię przekładam do blendera i miksuję na jednolite puree. Tak przygotowaną dynię można zamrozić w pudełku próżniowym spokojnie na kilka, kilkanaście tygodni.

Do dużego garnka wlewam bulion i puree z dyni. Czosnek wyciskam przez praskę wraz z obranym ze skórki imbirem i dodaję do zupy. Następnie przyprawy: sól, pieprz i kurkumę. Na koniec dodaję mleko kokosowe i wszystko razem jeszcze chwilę blenduję. Gorący krem podaję z kawałkami pokruszonej fety i prażonymi pestkami słonecznika. Smacznego 



czwartek, 12 października 2017

Carbonara - oryginalny, włoski przepis

Cześć! Życie tego bloga jest odwrotnie proporcjonalne do mojego życia w realu.  Fotografowanie jedzenia jest chyba ostatnią rzeczą, na którą poświęcam czas, bo jest tyle innych super rzeczy do robienia!* :D Wena do pisania też mnie opuściła kilka tygodni temu i szukam jej do teraz. Staram się więc mobilizować i sięgać po proste przepisy na szybkie obiady i mało skomplikowane ciasta. W kuchni aktualnie króluje dynia, ale o niej w następnym poście.

Oryginalna włoska carbonara to jajka, parmezan, boczek i czosnek. Koniec. W niektórych źródłach można znaleźć nawet wersję bez czosnku, ale uważam, że to wielka szkoda dla carbonary. Nie dodajemy śmietany, szynki, cebuli, ani mascarpone, nic dodajemy. Jemy gorące, od razu po przygotowaniu i zapadamy się w kanapę...     

 




Składniki na dwie duże porcje: 
1 jajko
2 żółtka
15 dag wędzonego boczku
100 g sera reggiano parmigiano
świeżo zmielony pieprz
2 ząbki czosnku 
2 porządne garści makaronu spaghetti lub tagiatelle

Makaron gotuję al dente w osolonej wodzie. Odcedzam go, zostawiając ok pół chochelki wody z boku.

Boczek kroję na drobną kostkę i podsmażam na niewielkim ogniu. Gdy się zrumieni, dodaję przeciśnięty przez praskę czosnek i jeszcze chwilę smażę. Zmniejszam ogień pod patelnią do minimum i wrzucam na nią odcedzony makaron. 

Jajka bełtam w misce, dodaję starty na drobnych oczkach ser i sporą szczyptę pieprzu. Sos dodaję do makaronu, wlewam odstawioną wodę i energicznie mieszam - masa powinna pokryć dokładnie cały makaron i lekko zgęstnieć, ale trzeba uważać, aby jajka się nie ścięły. Na koniec makaron można posypać jeszcze dodatkową porcją sera, bo jak wiadomo, sera nigdy nie za dużo ;) Smacznego! 


*np. taki las w szkle :)

piątek, 25 sierpnia 2017

Krem z pieczonych pomidorów

Sierpień powinien się nazywać pomidorsień. To jest taki okres, w którym pomidory jem 3 razy dziennie, pod każdą postacią (wyłączając, o paradoksie! sok pomidorowy, którego nie znoszę od dzieciństwa), bo są takie dobre, aromatyczne i zdrowe. Na warzywnym rynku kosztują grosze, a wybór nieprawdopodobny! Słodkie malinowe, lima, wielkie bawole serca, śmieszne karakany red pear i jakie sobie tylko wymyślę. Gotuję, smażę, blenduję i miażdżę. Zastosowań co nie miara, bo ostatnio je nawet upiekłam. Powstała gęsta zupa krem, zupełnie inna w smaku, niż nasza klasyczna pomidorowa. Do tego duże ilości pieczonego czosnku i świeże zioła od Mamy. Spróbujcie ;)


Składniki:
1,5 kg dojrzałych pomidorów Lima albo malinowych
2 cebule szalotki
4 ząbki czosnku 
2 szklanki bulionu (mięsnego lub w opcji wege - warzywnego)
1 łyżka brązowego cukru 
sól, pieprz 
garść świeżego tymianku
garść świeżej bazylii 
oliwa z oliwek 
feta

Piekarnik rozgrzewam do 200 stopni C. Na blachę wylewam 3-4 łyżki oliwy z oliwek. Pomidory zalewam gorącą wodą w dużej misce na 3 minuty. Każdego z nich lekko nacinam i obieram dokładnie ze skórki. Kroję na ćwiartki i układam na blasze razem z nieobranymi ząbkami czosnku i pokrojoną na kawałki cebulą. Lekko solę i pieprzę, i piekę przez dobre pół godziny. Do garnka wlewam wcześniej przygotowany gorący bulion, dodaję do niego upieczone pomidory, cebulki, upieczony czosnek (wcześniej wyciśnij go z łupiny) i zioła. Wszystko blenduję na gładko. Doprawiam cukrem, solą i pieprzem, podaję z kawałkami fety. Smacznego

piątek, 28 lipca 2017

Polskie smaki: pierogi z jagodami i ricottą

Nienawidzę lepić pierogów z jagodami. Owoce wypadają, paluchy się kleją, a ciasto rozłazi na wszystkie strony. Ale co zrobić, jak takie dobre? Pierogi z jagodami to dla mnie kwintesencja lata. Przywołują smak dzieciństwa i wspomnienia wspólnego zbierania jagód z Babcią, w kucki do dużego litrowego słoika. Jak długo trzeba było zbierać, żeby wypełnić choćby jego połowę! Wtedy wydawało mi się to wiecznością... Dziś jagody spotyka się coraz rzadziej. Lasy wycinają na potęgę, a wraz z nimi wymierają jagodziska i grzyby. Mam w głowie straszną wizję, że za 20, 30 lat będziemy musieli płacić za wejście na "teren zadrzewiony", bo zostanie ich w Polsce zaledwie kilka :( Ostatnio na małe jagódki szczęśliwie natknęliśmy się podczas wspinaczki na Szrenicę w Karkonoszach. Co to była za radość, co za dłubanina! Ze szlaku schodziłam już z mocnym postanowieniem, że najbliższe pierogi, które zrobię, będą z jagodami. A żeby szlag mnie nie trafił przy ich lepieniu, dodałam do farszu ricottę ;)


Składniki na ciasto:
2 szklanki mąki
1 duże jajko
1/3 szklanki oleju słonecznikowego 
ok 3/4 szklanki gorącej wody
sól

Farsz:
250 g ricotty
2 szklanki jagód (jeśli nie macie świeżych, mogą być mrożone lub ze słoika)
1 kopiasta łyżka cukru pudru 

+ pół dużego garnka wypełnionego wodą, sól i olej

W dużej misce mieszam ze sobą mąkę, sól, olej i jajko. Powoli dolewam gorącej wody i zaczynam ugniatać ciasto. Jeśli będzie Was mocno parzyło, możecie pomóc sobie drewnianą łyżką. Gdy ciasto nie będzie już bardzo gorące, dokończcie jego wyrabianie ręką - powinno być gładkie i elastyczne. Odkładam je wtedy na bok, aby "odpoczęło".


W mniejszej misce rozgniatam widelcem ricottę, dodaję cukier puder i jagody. Wszystko mieszam. Ciasto rozwałkowuję na grubość ok. 2-3 mm i wykrawam z niego szklanką kółka. Nakładam po jednej pełnej łyżeczce farszu do kółka i formuję pierogi. Gotuję je na lekko osolonej wodzie z odrobiną oleju tylko do momentu, aż wypłyną na powierzchnię. Super smakują ze słodką śmietanką z cukrem ;) Smacznego!


  

środa, 19 lipca 2017

Farfalle z kurkami, mascarpone i boczkiem

Nic tak nie umyka mi szybko w kuchni, jak "sezon na". A już szczególnie latem, gdy wszystko co najlepsze (i w rozsądnych cenach), jest dostępne maksymalnie przez miesiąc. Sezon na szparagi, sezon na rabarbar, na młode ziemniaki, truskawki, jagody... Jeszcze się nie zdarzyło, żebym po lecie mogła powiedzieć, że nasyciłam się pomidorem, ogórkiem małosolnym czy bobem. Do tego grona zaliczają się też kurki. Oczywiście można mrozić i wekować, otworzyć zimą i przypomnieć sobie, jak łaziło się po lesie, wybałuszało oczy, potykało o gałęzie, aby ominąć największe pajęczyny, ale to nie to samo co świeży, pachnący ciepłym i słonecznym lipcem grzyb. Dlatego jeśli tylko macie możliwość, teraz jest najlepszy czas, aby wybrać się do lasu. Tata mówi, że nawet jeśli się grzyba nie znajdzie to trzeba cieszyć się zdrowym powietrzem i ciszą - zawsze to coś ;) Ostatecznie, jeśli wypad okaże się grzybową porażką, po drodze na pewno spotkacie kogoś, kto będzie sprzedawał leśne dary i chętnie się z Wami podzieli. A jak już będziecie mieli grzyby to...


Składniki:
4 szklanki makaronu farfalle
500 dag świeżych kurek
1 duża cebula lub 2 małe
250 g serka mascarpone
150 g wędzonego boczku
pietruszka
sól i pieprz

Kurki oczyszczam z resztek runa i płuczę pod bieżącą wodę. Gotuję je kilka minut w lekko posolonej wodzie. W tym samym czasie nastawiam drugi garnek z wodą i przygotowuję makaron. Na patelni smażę pokrojony w kostkę boczek i drobno posiekaną cebulę. Kurki odcedzam z wody na sitku i te największe, kroję na mniejsze części. Dorzucam je na patelnię, doprawiam solą i pieprzem. Z gotującego się makaronu nabieram chochelką wody i wraz z mascarpone, dodaję do kurek. Wszystko razem mieszam i czekam, aż połączy się w jedwabisty i gładki sos. Makaron układam na talerzu, polewam kurkami w sosie i posypuję zieloną pietruszką. Smacznego

środa, 12 lipca 2017

Polędwiczki z sałatką z truskawkami i gorgonzolą

Kiedyś powiedziało by się o takim obiedzie, że jest niedzielny. Kawał dobrego mięsa, ziemniaki i zielonki. Obowiązkowo jeszcze rosół na pierwsze no i kompot... Fakt, niecodziennie stawiam na stół polędwicę, ale akurat trafiła się wyjątkowa okazja na coś bardziej wykwintnego, więc pod nóż poszedł najdelikatniejszy kawałek wieprzowiny, jaki udało mi się dostać, a tradycyjną surówkę zamieniłam na świeżą sałatę z truskawkami i gorgonzolą (zaskakująco dobre i pasujące do siebie połączenie). Klasyczne ziemniaki z wody zastąpiłam ziemniaczanym budyniem i voila. Na pierwszy rzut oka wydumane i skomplikowane, ale przygotowanie całości - wyłączając czas na marynowanie mięsa - nie zajmuje więcej, niż 30 min. Nawet mazaje mi się udały artystyczne. Danie na miarę Ugotowanych, na co dzień i od święta ;)


Składniki na polędwiczki:
ok 300-400 g polędwicy
5 łyżek oliwy z oliwek
1 łyżka miodu
1 łyżka sosu sojowego
grubo mielony pieprz
odrobina soli

Składniki na sałatkę z truskawkami i gorgonzolą:
2 garści roszpunki
2 garście szpinaku baby
8 niedużych truskawek
100 g sera gorgonzola
6 czarnych oliwek
garść prażonych ziaren słonecznika
4 łyżki octu balsamicznego
1 łyżka miodu
1 łyżka oliwy z oliwek


Ziemniaczany budyń:
5-6 niedużych ziemniaków
1/3 szklanki mleka
1 kopiasta łyżka masła
sól


Najpierw przygotowuję marynatę - w misce mieszam oliwę z oliwek, miód i pozostałe przyprawy. Polędwicę płuczę pod bieżącą wodą i umieszczam w marynacie przynajmniej na 5-6 godzin (możecie to zrobić dzień wcześniej i zostawić mięso w lodówce na całą noc). 

Zimniaki obieram, płuczę i gotuję w osolonej wodzie. Gdy są już miękkie, odcedzam je, dodaję mleko i masło. Całość chwilę blenduję, aż ziemniaki nabiorą konsystencji budyniu. 

W czasie, gdy gotuję ziemniaki, przygotowuję sałatkę. Truskawki kroję w ćwiartki i ósemki, gorgonzolę w małą kostkę, a oliwki w grube plasterki. Na patelni z grubym dnem redukuje ocet balsamiczny - gdy zgęstnieje, dodaję do niego miód i oliwę z oliwek. Dokładnie mieszam i odstawiam. Wszystkie składniki układam na roszpunce i szpinaku, posypuję prażonym słonecznikiem i skrapiam gęstym sosem balsamicznym. 

Piekarnik rozgrzewam do 180 stopni w opcji góra-dół. Na suchej gorącej patelni obsmażam polędwicę ze wszystkich stron przez ok. 5 min. To ważny etap - wszystkie pory w mięsie powinny się szybko zamknąć, dzięki temu, polędwica przypiecze się na zewnątrz, a w środku pozostanie miękka i soczysta. Następnie patelnię z mięsem nakrywam folią aluminiową i wkładam do piekarnika na max. 10 min. Po tym czasie wyjmuję polędwicę i pozwalam jej odpocząć przez kolejne kilka minut. Następnie kroję w plastry i podaję z sałatą oraz budyniem. Smacznego!

 

poniedziałek, 10 lipca 2017

Chłodnik ogórkowy z awokado i jogurtem

Latem nie chce się jeść gorących zup, pełnych mięcha, fasoli czy pikantnych przypraw. Sięgamy po to co lekkie, świeże i zimne (oczywiście lody też się zaliczają do tej kategorii ;) ). Nie jestem wielką fanką chłodników. Kiedyś uważałam, że zimna zupa to nie zupa, tylko co najwyżej warzywne smoothie do jedzenia łyżką. Ostatnio jednak poznajemy się trochę bliżej i uznaje, że kumpelostwo z chłodnikiem jest bardzo spoko. A jak już sobie pomyślę, że dzięki nim mogę być zdrowsza, szczuplejsza i ładniejsza to już w ogóle szał :D No i cztery duże porcje chłodnika będą Was kosztować max. 12 zł. Czy to nie jest przepis na letni obiad idealny?


Składniki na 4 porcje:

3 długie ogórki szklarniowe 
1 dojrzałe awokado
300 g. jogurtu naturalnego (najlepiej bałkańskiego)
1 szklanka wody
3 łyżki oliwy extra virgin
sok z połowy limonki
1 łyżka miodu
1 mała czerwona cebula
pół zielonej papryczki chili
garść listków mięty
szczypiorek
sól i pieprz

Ogórki dokładnie myję i obieram ze skórek, zostawiając jednak gdzieniegdzie ich małe kawałki dla smaku i koloru. Awokado obieram i kroję na mniejsze kawałki. Wszystkie składniki umieszczam w blenderze i miksuję ok. pół minuty - chłodnik powinien być gęsty i jedwabisty. Doprawiam solą i pieprzem. Schładzam przed podaniem ok. godzinę w lodówce. Podaję ze szczypiorkiem i grzankami z twarożkiem i łososiem. Smacznego


piątek, 5 maja 2017

Polskie Smaki: pierogi ruskie

Zanim ktoś zapyta, jakie to polskie, skoro ruskie, odgrzebmy mapy i cofnijmy się do czasów naszych pradziadków. Burzliwa historia naszego kraju, a także tradycje, obyczaje i rodzaje kuchni, które napływały w tamtym czasie na polskie ziemie sprawiły, że od dawna za "swoje" dania uznajemy barszcz ukraiński, fasolkę po bretońsku czy pierogi ruskie. Nazwa ruskie choć automatycznie kojarzy nam się z Rosją, pochodzi od Rusi Czerwonej, a Ruś to nic innego, jak kraina historyczna znana nam także pod nazwą Kresów czy Galicji Wschodniej. Ruskie to moje ulubione pierogi z dzieciństwa. Do dziś prowadzę w głowie ranking, u kogo jadłam te najlepsze i najdelikatniejsze, i w czołówce nadal niezmiennie utrzymują się Mama, Babcia oraz Ciocia Mariola. Przepis poniżej jest bardzo prosty, bez kombinowania z miętą, kminkiem czy boczkiem. Twaróg, ziemniak i cebula. Tyle. Takich pierogów jestem w stanie na raz zjeść o wiele za dużo. Pierwszego dnia, zaraz po wyjęciu z gorącej wody, z kwaśną śmietaną. Odsmażane na drugi dzień zawsze już tylko z zeszkloną cebulą. A szybki kurs lepienia zgrabnych pierogów znajdziecie tutaj. Enjoy! 


Składniki na ciasto:
2 szklanki mąki pszennej
pół szklanki gorącej wody 
5 łyżek oleju
szczypta soli

Składniki na farsz:
kostka twarogu półtłustego
4-5 ugotowanych ziemniaków (możecie spokojnie wykorzystać nawet takie 2-dniowe, jeśli zostały po obiedzie)
1 duża cebula
3 łyżki oleju słonecznikowego
sól i pieprz

+ woda, szczypta soli i łyżka oleju

Twaróg i ziemniaki ucieram na gładką masę (możecie skorzystać też z maszynki do mielenia mięsa). Cebulę siekam na drobną kostkę i podsmażam z olejem na złoty kolor. Dodaję do farszu, doprawiam solą i pieprzem. 

Mąkę mieszam z solą, dodaję olej i gorącą wodę. Szybko zagniatam ciasto (uwaga! masa będzie bardzo gorąca!). Gdy ciasto jest już jednolite i gładkie, przykrywam je lnianym ręcznikiem i daje mu "odpocząć" przez pół godziny. 

Ciasto rozwałkowuję na grubość ok 0,5 cm i wykrawam w nim szklanką kółka. Nakładam do każdego z nich po kopiastej łyżeczce farszu i dokładnie sklejam. 
Gotowe pierogi wrzucam do osolonego wrzątku z łyżką oleju i chwilę gotuję. Gdy tylko wypłyną na wierzch,odcedzam je na łyżce lub w durszlaku. Podaję z kwaśną śmietaną lub smażoną na złoto cebulką. Smacznego 

wtorek, 21 marca 2017

Polskie Smaki: pieczeń. Na obiad i na chleb

Dzisiaj typowy polski obiad, czyli mięso, ziemniaki i chciałoby się napisać dla rymu buraki, ale blog to nie rymowanka Mezo i będzie surówka z pora. Pieczeń to fajna sprawa, bo jednego dnia taplasz mięso w przyprawach, a drugiego wkładasz do piekarnika i nie przejmujesz się niczym przez 2 godziny. No dobra, trzeba obrać jeszcze ziemniaka i zrobić surówkę, ale od biedy zawsze można otworzyć słoik z kiszonym ogórkiem ;) Od dawna już tego typu pieczenie przygotowuję w rękawach foliowych, dzięki którym nie groźne im przypalenie albo inne tym podobne historie. A jak już mi się znudzi jedzenie ziemniaków z sosem i surówkami na obiad to zimną pieczeń kroję na plastry, smaruję chrzanem albo obkładam warzywami i wcinam na kanapkach z dobrego pieczywa. Pomyślcie o przyrządzeniu takiego mięsa na zbliżające się święta Wielkanocy, będziecie mieli z głowy i obiad, i kolację :P




Składniki:
Duży kawał szynki wieprzowej z tłuszczykiem
3 ząbki czosnku
sól, pieprz, słodka papryka
pół szklanki oleju

Sos pieczeniowy:
soki i tłuszczyk powstały w wyniku pieczenia mięcha
pół szklanki zimnej wody
łyżka mąki

Surówka z pora:
1 nieduży por (tylko biała i bladozielona część)
1 jabłko
kilka kropel soku z cytryny
szczypta soli
2 łyżki gęstej śmietany  

+ ziemniaki
albo pieczywo

Mięso płuczę pod bieżącą wodą, osuszam papierowym ręcznikiem. Nacieram solą, pieprzem i przeciśniętym przez praskę czosnkiem. Do rękawa foliowego przelewam olej, wkładam do środka szynkę i mocno ją ugniatam, wcierając mieszaninę przypraw. Tak przygotowane mięso zostawiam w lodówce na całą noc. 

Piekarnik nagrzewam do 200 stopni. Mięso z rękawa wrzucam na rozgrzaną patelnię i smażę z każdej strony, aby wszystkie jego soki szybko zamknąć w środku. Tak usmażone mięso z powrotem wkładam do rękawa razem z tłuszczem i piekę przez 2 godziny w żaroodpornym naczyniu w piekarniku.

Po wyjęciu z piekarnika, rękaw foliowy, który będzie wyglądał jak wielka nadmuchana poducha, przekłuwam wykałaczką (uważać na gorącą parę!) i odstawiam mięso, aby odpoczęło. Z pozostałych soków i tłuszczu, które zebrały się w rękawie, przygotowuję sos. Podgrzewam go w osobnym garnku i dodaję pół szklanki zimnej wody wymieszanej z jedną łyżką mąki pszennej. Całość chwilę gotuję, aż zgęstnieje.

Por dokładnie myję i kroję na drobne kawałki. Solę i chwilę wyciskam w rękach, aby zmiękł. Jabłko obieram ze skórki i ścieram na tarce o grubych oczkach. dodaję do pora i całość skrapiam sokiem z cytryny. Chwilę przed podaniem surówkę mieszam ze śmietaną. Smacznego

Wersja obiadowa: przed podaniem pieczeni, kroję ją w plastry i podgrzewam w przygotowanym wcześniej sosie. Do tego ugotowane ziemniaki w osolonej wodzie i obiad gotowy.

Wersja kanapkowa: mocno schłodzoną pieczeń w lodówce kroję na cienkie plastry. Pieczywo smaruję chrzanem lub masłem, dodaję ulubione warzywa i przykładam drugim kawałkiem chleba. 





 

wtorek, 14 marca 2017

Polskie Smaki: Kapuśniak

Od czasu do czasu z przyjemnością wracam do smaków z dzieciństwa. Prostoty, wyrazistości i tradycji. Eksperymenty są fajne, ale zawsze jest ryzyko, że coś pójdzie nie tak. Ze sprawdzonymi przepisami nie ma takiego problemu. Paradoksalnie, gotując często nowości, sięgając po nowe przepisy, czerpiąc inspiracje z kuchni świata, to ten klasyczny, polski, tradycyjny obiad staje się świętem, bo pojawia się o wiele rzadziej na naszym stole, niż włoska pasta czy indyjskie curry. Dlatego też odgrzebuje stare przepisy, po raz setny wertuje wydaną ponad 30 lat temu Kuchnię Polską i wydzwaniam do Mamy albo Babci pytając, jak przygotowywały to, czy tamto, gdy byłam mała, bo chce odtworzyć smak, który tli mi się gdzieś z tyłu głowy... Ostatnio marząc o własnym miejscu, w którym mogłabym gotować, piec i karmić ludzi, wpadłam na pomysł, żeby zrobić tutaj cykl przepisów charakterystycznych dla naszej polskiej kuchni, klasyków, które każde z nas pamięta i zazwyczaj po prostu lubi. Z racji historycznych i regionalnych uwarunkowań będą się one być może różnić w wersjach, które każde z nas zna ze swojego domu, ale zamysł pozostaje ten sam. Cykl o roboczej nazwie Polskie Smaki, tak, jak i całe letsbakethiscake.pl nie będzie raczej regularny, ale z pewnością każdy znajdzie w nim ulubiony smak z dzieciństwa czy regionu, z którego się wywodzi. Zaczynam od kapuśniaku, kwaśnej zupy, którą gotuje się chętnie w całej Polsce. Ten w góralskiej wersji na wędzonych żeberkach nazywamy kwaśnicą. Mi najbliższy jest tzw. szarpak czyli kapuśniak borowiacki (Pomorze, Bory Tucholskie) - dodaję do niego wędzony boczek przesmażony z cebulą albo tzw. parzybroda, kapuśniak ze świeżej kapusty o jasnozielonym kolorze z dodatkiem słoniny. A jaka jest Wasza ulubiona wersja kapuśniaku?

Składniki:
1,5 l zimnej wody
porcja rosołowa lub 2 podudzia z kurczaka
1 duża marchew
3-4 cm. kawałek selera
1 duży korzeń pietruszki
3-4 małe ziemniaki
3 porządne garści kiszonej kapusty
20 dag wędzonego boczku
1 mała cebula
3 listki laurowe
4 ziarenka ziela angielskiego
sól i pieprz     




Opłukane mięso wkładam do garnka z zimną wodą, lekko solę, dodaję listki laurowe i ziele angielskie. Całość gotuję na małym ogniu ok. pół godziny, aż do miękkości mięsa. W tym czasie na tarce o grubych oczkach ścieram marchew, seler i pietruszkę, a ziemniaki kroję w niedużą kostkę. Wszystko wrzucam do gotującego się bulionu. Boczek i cebulę kroję drobno i podsmażam na patelni. Kiszoną kapustę odcedzam z soku (zachowuję go, nie wylewam!) i lekko kroję, aby uniknąć ciągnących się kawałków na łyżce podczas jedzenia ;) Wrzucam ją na patelnię i duszę pod przykryciem razem z boczkiem i cebulą ok. 15 min, podlewając co jakiś czas gotującym bulionem z garnka. Gdy wszystkie warzywa są już miękkie, wyjmuję z bulionu mięso, a kapustę przerzucam do garnka i dolewam pozostały kwaśny sok. Doprawiam pieprzem i ewentualnie solą, ale uważajcie, żeby nie przegiąć - kiszona kapusta sama w sobie jest już dość mocno słona. Zupę gotuję jeszcze 15 - 20 min., aby wszystkie smaki dobrze sobą "przeszły". Gdy mięso wystygnie, obieram je z kości i z powrotem dodaję do ugotowanej zupy. Kapuśniak świetnie smakuje z kromką pełnoziarnistego, świeżego chleba. Smacznego!