Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ciasto kruche. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ciasto kruche. Pokaż wszystkie posty

sobota, 31 marca 2018

Wielkanocny mazurek cytrynowy

Mazurek to takie śmieszne ciasto. Płaskie, łamiące się, pełne dekoracji i kolorów. Zdecydowanie bardziej po to, by na nie patrzeć, niż jeść. Na pewno nie zaliczam go do mojego ulubionego rodzaju wypieków, ale pomimo wszystko docenia za prostotę i swój urok - pasuje naprawdę tylko na Wielkanoc :P
Tegoroczny upiekłam w ostatniej chwili, wykorzystując słoik domowego lemon curd, który od jakiegoś czasu zalegał już w lodówce. Samo przygotowanie tego słodko-kwaśnego kremu nie zajmuje dużo czasu, więc jeśli macie pod ręką kilka cytryn to spokojnie zdążycie ze wszystkim przed poświęceniem jajek ;)


Składniki na kruchy spód:
1,5 szklanki mąki
1 żółtko
1 łyżka śmietany
pół kostki zimnego masła
2 kopiaste łyżki cukru pudru
szczypta soli

Składniki na lemon curd (krem cytrynowy):
5 cytryn
4 jajka
pół szklanki cukru
pół kostki masła

+skórka pomarańczowa do dekoracji

Krem przygotuj wg tego przepisu. Schłodź w lodówce.

Do miski wsypuję mąkę, cukier puder i sól. Dodaję śmietanę, żółtko, a masło kroję nożem na mniejsze kawałki i zagniatam z pozostałymi składnikami w misce. Całość powinna tworzyć gładkie, zwarte ciasto. Owijam je w folię i schładzam w zamrażalniku przez 15 min.

Po tym czasie posypuje blat mąką i rozwałkowuje ciasto na grubość ok 0,5 cm. Nożem wykrawam w nim kształt pisanki, z pozostałej części ciasta wykrawam motylki, które posłużą do dekoracji pisanki. 



Piekarnik nagrzewam do 200 stopni C z opcją góra-dół. Blachę do pieczenia wykładam papierem pergaminowym, układam na nim wyciętą pisankę i ozdabiam motylkami. Górną część dekoruję warkoczem z ciasta. Możecie dowolnie udekorować ciasto prostym rantem, wyciętymi gwiazdkami czy czym tam macie ochotę Ważne, żeby było radośnie i ozdobnie ;)

Tak przygotowane ciasto piekę ok 16-17 min, aż nabierze złotego koloru. Studzę je, smaruję obficie cytrynowym kremem i dekoruję skórką pomarańczową. Smacznego!



czwartek, 1 lutego 2018

Kruche ciasto nadziewane wiśniami i pierwszy post w Nowym Roku

Dacie wiarę, że od ostatniego wpisu minął rok? :P Czuję się trochę tak, jakbym na jakiś czas zapadła w zimowy sen i teraz powoli, pomału, z pewnym ociąganiem i jeszcze trochę sklejonymi oczami wracam do blogowania. Mam kryzys twórczy, to pewne. Całe szczęście odzwierciedla się on tylko tutaj, bo w kuchni ciągle coś nowego. Rozgrzewamy się gorącymi zupami, eksperymentujemy z daniami jednogarnkowymi i cieszymy wypasionymi kanapkami z szarpanym mięsem i sosem Reubena - świetna alternatywa na lunch do pracy. Prym wiodą imbir, kurkuma, własnej roboty curry i wędzona papryka. Tylko ciast trochę mniej, bo szafki są wciąż pełne poświątecznych słodyczy. Btw. ostały się komuś jeszcze jakieś pierniczki? ;)
Kruche ciasto nadziewane wiśniami powstało jeszcze w 2017 roku, ale nie straciło na swojej aktualności. Może nawet lepiej, że prezentuje się tutaj dopiero dziś, w środku jesieniozimy. Jest słodko-kwaśne, aromatyczne, przypominające o ciepłych dniach minionego lata i wprawiające w dobry nastrój. Kawałek wakacji w lutym :)

*Przepis podpowiedziała typowa K z MDCB - dzięki!


Składniki na ciasto:
2 szklanki mąki
3/4 kostki masła
3 łyżki cukru pudru
2 jajka

Składniki na nadzienie:
dwa opakowania mrożonych wiśni (łącznie ok 1 kg)
szklanka cukru
sok i skórka z połowy cytryny
aromat migdałowy
2-3 czubate łyżki skrobi ziemniaczanej

+ jedno rozbełtane jajko do posmarowania ciasta

Wszystkie składniki na ciasto zagniatam, tworząc zwartą, jednolitą kulę. Owijam ją w folię spożywczą i schładzam w lodówce przez godzinę. 

Wiśnie przekładam do szerokiego garnka, zasypuję cukrem, dodaję aromat migdałowy, skórkę i sok z cytryny. Na małym ogniu doprowadzam je do wrzenia i często mieszam, aby nie przywarły do dna. Trwa to jakieś 20-30 min. Powinny najpierw puścić sok, a później lekko zgęstnieć. Mieszam, próbuję, ewentualnie doprawiam jeszcze do smaku sokiem z cytryny lub cukrem.  

W polówce szklanki zimnej wody rozrabiam 2 łyżki mąki ziemniaczanej i dodaję do wiśni - nabiorą konsystencji dżemu. Odstawiam je do wystygnięcia. 

Ciasto dzielę w stosunku 2/3 i 1/3. Większą część rozwałkowuję i wylepiam nim spód formy do tarty i jej boki. Do środka wlewam nadzienie wiśniowe, a na wierzchu układam rozwałkowany cienki płat pozostałego ciasta. Możecie zastąpić go kratką z wąskich pasków, warkoczem czy co tam Wam przyjdzie do głowy.
Całość smaruję rozbełtanym jajkiem.

Ciasto piekę ok 30 min. w 180 stopniach. Kroję dopiero, gdy wystygnie. Smacznego!


niedziela, 22 października 2017

Pumpkin pie - amerykańskie ciasto dyniowe

Pumpkin pie - krucha tarta dyniowa pieczona w Stanach Zjednoczonych tradycyjnie na Święto Dziękczynienia i Halloween. Ciasto jak dla mnie, zupełnie inne, niż wszystkie jakie do tej pory robiłam i jadłam. Oryginalny przepis na pumpkin pie uwzględnia dodanie masła orzechowego do spodu tarty. Nie rezygnujcie z niego - wzbogaca smak, kolor i aromat ciasta. Z kolei nadzienie ma śmieszną konsystencję budyniu. To połączenie mleka skondensowanego i pulpy dyniowej. Amerykanie często idą na skróty i kupują gotową pulpę dyniową Libby's w puszce, dostępna np. tutaj. Ja wykorzystałam zapasy domowego puree z dyni (przepis: klik), które po dodaniu korzennych przypraw sprawdziło się świetnie. 


Składniki na spód:
1,5 szklanki mąki
pół kostki zimnego masła
2 kopiaste łyżki masła orzechowego
2 jajka

Nadzienie:
puszka mleka skondensowanego słodzonego
2 szklanki puree z dyni
2 jajka
cała laska cynamonu
5-6 goździków
łyżeczka imbiru
2 ziarna kardamonu 
skórka starta z jednej pomarańczy

+ bita śmietana do dekoracji

Składniki na ciasto zagniatam ze sobą, tworząc gładkie, elastyczne ciasto. Owijam folią spożywczą i wkładam do lodówki na godzinę.

Mleko mieszam z puree z dyni, dodaję jajka. Wszystkie przyprawy rozcieram w moździerzu na drobny pył, wrzucam do masy mleczno-dyniowej, wraz ze skórką pomarańczową. Nie używam miksera.

Schłodzonym ciastem dokładnie wypełniam formę do tarty i nakłuwam je widelcem. Spód podpiekam w piekarniku nagrzanym do 200 stopni przez 15 min. Gdy lekko przestygnie, wylewam na nie nadzienie. Jego konsystencja będzie mocno płynna, ale nie martwcie się tym. Temperaturę zmniejszam do 180 stopni i wkładam ciasto do piekarnika jeszcze na 45-60 min. Jeśli w trakcie pieczenia brzegi tarty zaczną się mocno przypiekać, osłońcie je cienkimi paskami folii aluminiowej - ochroni to je przed przypaleniem. Ciasto musi się w pełni "ściąć" i wygładzić na wierzchu.

Pumpkin pie przed podaniem mocno schładzam w lodówce. Dekoruję bitą śmietaną i cynamonem. Smacznego!







piątek, 15 września 2017

Tarta z kremem budyniowym i malinami

Z malinami to jest taka historia, że kojarzą mi się z pracą i bogactwem. Z pierwszą pracą w życiu dokładnie i "bogactwem", które nagle znalazło się z kieszeniach moich dresowych dziecięcych spodni. Wieki temu, niedaleko domu rodziców znajdowała się nieduża plantacja malin, których właścicielami byli zaprzyjaźnieni sąsiedzi. Strasznie się rwałam, żeby tak, jak inni dorośli, móc chodzić na maliny i zarabiać własną, osobistą kasę. I stało się. Jako 6- czy 7-latka, uzbrojona w kosz z dwiema małymi kobiałkami, pomaszerowałam między podtrzymywane na tyczkach krzaki malin, które wydawały mi się wtedy ogromne i gęste jak las. Do dziś potrafią mi się przyśnić ich równiutkie rzędy i usypane słomą między nimi ścieżki... Uzbieranie dwóch kobiałek trwało więcej, niż wieczność, ale duma i brzęk monet, które każdego dnia lądowały w dresach, nakręcały do dalszej pracy. Pamiętam jak za cel postawiłam sobie nie wydawać ich na sękacze i pomarańczowe soczki w kartoniku, tylko uzbierać 25 zł na jakiś duży, porządny zakup :P Udało się, byłam dość zdeterminowanym dzieciakiem. A maliny lubię do dziś, choć drogie są cholery i wymagające, jak żaden inny owoc. Dlatego trzeba się obchodzić z nimi ostrożnie i nie przeceniać ich wytrzymałości. Wrzesień to miesiąc malin - pieczcie tarty, róbcie dżemory i zjadajcie tak - o, solo. Później nie będzie! 


Składniki na kruchy spód:
1,5 szklanki mąki pszennej
2 jajka
3/4 kostki zimnego masła
pół szklanki cukru pudru

Krem budyniowy:
1 budyń waniliowy lub śmietankowy
2 łyżki cukru
2 szklanki mleka 
1/4 kostki miękkiego masła

+ świeże maliny

Budyń przygotowuję wg przepisu na opakowaniu. Mikserem rozcieram masło i dodaję do niego po łyżce ostudzony budyń. Mieszam do czasu, aż masa gładko się ze sobą połączy. Krem można dosłodzić w razie potrzeby. 

W misce mieszam mąkę z cukrem pudrem, dodaję jajka i pokrojone w małą kostkę masło. Całość zagniatam na gładką, jednolitą masę i formuję kulę. Schładzam ją w lodówce przez min. pół godziny, a następnie wylepiam ciastem formę do tarty. Nakłuwam ją widelcem w kilku miejscach i piekę w 180 stopniach C przez 25 min. Studzę na kratce od piekarnika.

Na upieczony spód wykładam krem i dekoruję tartę obficie malinami. Smacznego!



wtorek, 30 maja 2017

Rustykalna tarta z truskawkami i ricottą

Za chwilę czerwiec i truskawki opanują mój świat zupełnie. Co prawda ze względu na mocno opóźnioną wiosnę, w tym roku chyba nie ma co liczyć na zawrotne 4 zł za kilogram czerwonych owoców, ale nie żałujcie sobie ani grama - sezon na nie trwa zdecydowanie zbyt krótko. Truskawki nie potrzebują wielu kompanów, aby zachwycać swoim smakiem i aromatem. Proste, niewyszukane składniki, totalny minimalizm i szybkość wykonania znaczą tutaj najwięcej, bo szkoda pogody na długie godziny spędzane w kuchni. Całość zamyka się w kruchej, trochę babcinej tarcie i posypuje cukrem pudrem (kiedyś na takie szybkie zagniatane ciasta mówiło się po prostu placek - rustykalne tarty to hipsterski wymysł, któremu się poddaje :P). Co by nie pisać wygląda fajnie, dobrze się trzyma w łapie i smakuje wspaniale. Dalej, pakować kosze i w drogę! Sezon piknikowy uważam za otwarty!


Składniki na kruchy spód:
2 szklanki mąki
2 jajka
3/4 kostki masła
2 łyżki cukru pudru

Nadzienie serowo-owocowe:
250 g ricotty
1 żółtko
1 łyżka ekstraktu z wanilii
2 łyżki cukru pudru/1 opakowanie cukru waniliowego
pół kilograma truskawek
2 łyżki cukru
2 łyżki mąki ziemniaczanej

Wszystkie składniki na ciasto zagniatam ze sobą, tworząc jednolitą i elastyczną  kulę. Owijam ją folią spożywczą i chowam do lodówki na min. pół godziny. Prostokątną blachę wykładam papierem pergaminowym. Schłodzone ciasto i blat podsypuję mąką, i wałkuję na grubość ok. 0,5 cm. Tak przygotowany spód przekładam do blachy, zostawiając po bokach nadmiar ciasta, które później będę zaginać (wystarczy 3-4 cm). Ciasto nakłuwam widelcem w kilkunastu miejscach i podpiekam 10 min w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni C.

Truskawki kroję na mniejsze kawałki i posypuję cukrem. Odstawiam na bok, aby puściły sok. Przed wymieszaniem truskawek z mąką ziemniaczaną, nadmiar soku odlewam.

Ricottę ucieram z żółtkiem, esencją i cukrem pudrem. Jeśli lubicie słodsze ciasta, możecie dodać więcej cukru. Na podpieczonym, lekko przestudzonym spodzie, rozsmarowuję masę serową i wykładam na wierzch truskawki wymieszane z mąką. Zostawione brzegi z nadmiarem ciasta zaginam do środka, tworząc "ramkę". Ciasto piekę w temperaturze 200 stopni C przez 10 min., a następnie 30 min. w 180 stopniach C. Przed podaniem posypuję je cukrem pudrem. Smacznego truskawkowego :)

piątek, 19 maja 2017

Quiche z cukinią, szpinakiem i ricottą

Nareszcie ciepło! I słońce, i bzy kwitną, i zielono wokoło. Wracają siły i energia. Z lubością sięgam po warzywa, zioła, nową formę do tarty i próbuję nowe przepisy. Dzisiaj quiche. Francuska odmiana klasycznej tarty, ale z dodatkiem masy śmietanowo-jajecznej i ubitych białek. Dzięki nim, farsz staje się lekki i puszysty. Najpopularniejsza znana mi wersja to quiche lorraine, czyli przepis na tartę ze śmietanką i boczkiem pochodzący z regionu Lotaryngii, którym też zamierzam się niebawem podzielić. Delikatny quiche z cukinią i szpinakiem warto podkręcić jednak czymś wyrazistym, stąd też papryczka chili i cheddar. Do tego sałatka, różowe delikatne wino i przepis na udaną kolację gotowy :)


Składniki na kruchy spód:
1,5 szklanki mąki
pół kostki zimnego masła lub margaryny
1 jajko
pół szklanki zimnej wody
po pół łyżeczki soli, suszonego tymianku i oregano

Składniki na farsz:
1 duża cukinia
3 garście świeżego szpinaku baby
250 g serka ricotta
szklanka śmietany 12% (ewentualnie jogurtu)
4 jajka
2 garście startego cheddara
3 ząbki czosnku
1 mała cebula
pół papryczki chili
sól, pieprz, tymianek, oregano
szczypiorek
oliwa z oliwek


Ciasto przygotowuję według tego przepisu. Schładzam je w lodówce przez pół godziny, a następnie nakłuwam widelcem i wykładam nim formę do tarty. Spód podpiekam przez 15 min. w 180 stopniach, aż się lekko zezłoci.
Cukinię ścieram na tarce na grubych oczkach, lekko solę, aby puściła wodę. Po kilku minutach odcedzam ją, wyciskając w rękach cukinię. Na oliwie z oliwek podsmażam drobno posiekaną cebulę, czosnek i papryczkę chili bez pestek. Dorzucam szpinak, cukinię i przyprawy. Smażę wszystko ok. 5 minut. 
W misce miksuję chwilę ricottę, śmietanę i żółtka. Białka ubijam osobno na sztywno. Gdy warzywa przestygną, mieszam je z masą serowo-żółtkową i cheddarem, a na koniec, dodaję pianę z białek. Użyjcie do tego drewnianej łyżki, aby piana nie opadła, tylko "napompowała" pęcherzykami powietrza całą masę. Cały farsz przekładam na podpieczony spód i piekę jeszcze 50-60 min, aż masa się zetnie i lekko zbrązowieje. Tartę podaję na ciepło lub na zimno z sałatką z pomidorami, oliwkami i fetą. Smacznego!




sobota, 4 marca 2017

Orzechowa szarlotka

Orzechową szarlotką żegnam na blogu zimę. Kiedyś w przedszkolu wiązało się marzanne i paliło ją w jakiejś sadzawce na polu. Dziś na szczęście mogę stosować w tym celu bardziej ekologiczne metody :P Pomimo tego, że pochodzę z totalnie "słodyczowej" rodziny, która kiedy ledwo przełknie ostatni kawałek schabowego, już domaga się kawy i ciasta, im jestem starsza, tym robię się coraz bardziej wybredna w tej kwestii. Nie ruszają mnie już biszkopty przełożone kiepskim kremem, sztuczne kolorowe dodatki, cukrowe masy, czy margarynowe ulepki. Zwyczajowa 2 cm. warstwa lukru na tradycyjnych jabłecznikach również do mnie nie przemawia... Dlatego też chyba tak bardzo upodobałam sobie tą szarlotkę. Potrzeba do niej niewielu składników, jest prosta, a jednocześnie oryginalna, bo z dodatkiem prażonych orzechów, które nadają jej wyjątkowej chrupkości. Wykorzystajcie do niej kwaśne jabłka, np. szare renety. Ich smak zrównoważy cienka warstwa bezy. Takie ciasta, trochę w babcinym stylu wzbudzają we mnie nostalgiczny nastrój i przypominają dobre chwile :) Udanego weekendu Wszystkim!




Składniki na orzechowy spód:
1,5 szklanki mąki
3 garście orzechów (u mnie mieszane: laskowe, włoskie, nerkowce, fistaszki)
3/4 kostki zimnego masła
pół szklanki cukru pudru
3 żółtka
pół łyżeczki proszku do pieczenia

Nadzienie jabłkowe:
5-6 kwaśnych jabłek
2 łyżki masła
2 łyżki miodu
opakowanie cukru waniliowego
3/4 szklanki sparzonych wrzątkiem rodzynek (można pominąć)
łyżeczka cynamonu

Beza:
3 białka
3 łyżki cukru pudru
łyżka cukru waniliowego

Orzechy prażę na patelni przez kilka minut. Gdy lekko przestygną, przesypuję je do worka i rozwalam tłuczkiem na bardzo małe kawałki. Do miski wsypuję mąkę, cukier puder, orzechy i proszek do pieczenia. Dodaję pokrojone na małe kawałki masło i całość zagniatam, dodając jedne po drugim żółtka (białek nie wywalamy, przydadzą się za chwilę). Z zagniecionego ciasta formuję kulę, owijam folią spożywczą i wkładam do lodówki na 45 min. lub do zamrażalnika na 20 min.

W czasie chłodzenia ciasta przygotowuję mus. Jabłka dokładnie myję, obieram ze skóry i wydrążam gniazda. Kroję je na mniejsze kawałki. W garnku roztapiam masło z miodem i wrzucam do niego jabłka. Wsypuję rodzynki, cynamon i cukier waniliowy. Całość prażę ok. 20 min. od czasu do czasu mieszając. Jabłka powinny zmięknąć i pod naciskiem łyżki lekko się rozpadać. Lubię kiedy są wyczuwalne ich małe kawałki, dlatego nie doprowadzam ich do całkowitego musu.

Ubijam białka na bezę. Pod koniec, gdy są już prawie sztywne, dodaję łyżka po łyżce oba cukry i miksuję jeszcze przez 2 minuty. Beza powinna być gładka, lśniąca i "ciągnąć się" po łyżce.

Tortownicę o średnicy 24 cm wykładam papierem pergaminowym. 3/4 schłodzonego ciasta ścieram na tarce i wyklepuję nim dno na ok. 2 cm grubości, zostawiając nieco więcej przy brzegach. Wykładam na nie lekko przestudzony mus, następnie ubite białka, a na wierzch ścieram pozostałą część ciasta. Szarlotkę piekę w 180 stopniach ok. 45 min. Podaję jeszcze ciepłą z kulką lodów waniliowych lub obficie posypaną cukrem pudrem. Smacznego!






piątek, 10 lutego 2017

Tartinki z lemon curd i bezą

Jakiś czas temu pokazywałam Wam jak zrobić szybki, lekko kwaskowaty lemon curd, dzisiaj odziewam go w kruche ciasto i chrupiącą, słodką bezę. Jak dla mnie połączenie doskonałe, bo nie jest, ani za słodko, ani zbyt oczywiście. Smak kremu i bezy fajnie się uzupełniają, a całość wygląda bardzo efektownie. Do popołudniowej kawy w weekend jak znalazł :) Podpowiem tylko na koniec, żebyście przed ponownym włożeniem kruchych spodów do piekarnika w celu upieczenia bezy, wyjęli je z foremek. W przeciwnym razie, tartinki będziecie musieli wyjadać łyżeczką, jak ja :P


Składniki na kruchy spód:
1,5 szklanki mąki tortowej 
2 żółtka i jedno całe jajko
pół szklanki cukru
pół kostki masła 
szczypta soli

Beza:
3 białka
pół szklanki drobnego cukru 
szczypta soli

+ lemon curd (przepis klik) 


Wszystkie składniki na ciasto zagniatam ze sobą na gładką elastyczną masę i formuję z niej kulę. Owijam ją folią i wkładam do lodówki na pół godziny.
Piekarnik nagrzewam do 180 stopni. Schłodzonym ciastem wykładam foremki do tartinek, wklepując więcej ciasta w miejsce falowanych brzegów. Spody nakłuwam w kilku miejscach widelcem i podpiekam w piekarniku ok. 10 min. na złoty kolor. 
Ubijam białka z solą na sztywną pianę. Dodaję po trochu cukier i nadal miksuję. Beza powinna być lśniąca i "ciągnąć się po łyżce". Po wystudzeniu kruchych spodów, nakładam do nich lemon curd i szprycą do kremów wyciskam ubite białka z cukrem, tworząc mini "górki" na ciastku. Temperaturę w piekarniku zmniejszam do 165 stopni i piekę bezy przez 5 min. Po tym czasie zmniejszam temperaturę do 135 stopni i suszę bezę min. 45 min. (przy uchylonym piekarniku - ja stosuję do tego drewnianą łyżkę włożoną pomiędzy drzwiczki a jego górną część ;)) I gotowe. Smacznego

 

środa, 14 grudnia 2016

Świąteczne ciasteczka cynamonowe

Zamieniłam dom w manufakturę ciastek. Są wszędzie. Na każdej płaskiej powierzchni piętrzą się stosy gwiazdek, reniferów, choinek i serduszek - można dostać oczopląsu. Jeśli ktoś nie jest fanem pierników, może skusić się na ciasteczka z tego przepisu. Są delikatne, maślane i baaardzo cynamonowe. Właśnie dobrej jakości masło jest tutaj najważniejsze i nadaje im niepowtarzalnego smaku. Pieką się błyskawicznie, zjadają jeszcze szybciej. Zazwyczaj tego typu wypieki pakuję w foliowe torebki, dekoruję i rozdaję najbliższym. W przypadku kruchych ciastek, jak i pierników, najlepiej jest przechowywać je w metalowych puszkach, dzięki temu zachowają swoją świeżość i lekko zmiękną. Pytanie tylko kto jest na tyle twardy, żeby się im oprzeć? Do świąt zazwyczaj nic się nie ostaje ;) Btw. czy Wy też ostatnio składacie się w 85% z mandarynek? :D





Składniki:
(porcja na ok. 40 niedużych ciastek)

2 szklanki mąki
1/3 szklanki cukru pudru
1/3 szklanki cukru brązowego
3/4 kostki dobrego masła
1 jajko
pół łyżeczki soli
pół łyżeczki proszku do pieczenia
1,5 łyżeczki cynamonu

Na stolnicę wysypuję mąkę, proszek, cukry, cynamon i sól. Dodaję masło i siekam je nożem na mniejsze kawałki. Wbijam całe jajko i całość szybko zagniatam. Ciasto schładzam w lodówce przez 2 godziny (lub w zamrażalniku przez pół). Gotowe rozwałkowuję na ok. 0,3 cm blaty i wykrawam ulubione kształty. Ciastka piekę na blasze wyłożonej papierem w 170 stopniach C przez 10 min, aż się zarumienią. Smacznego!

             



wtorek, 26 kwietnia 2016

Rogaliki z nutellą i orzechami

Przepis na te rogaliki jest dziecinnie prosty. Wykorzystuje go za każdym razem, gdy chcę upiec szybki deser albo przekąski na dłuższe wyjścia w plener, jak np. zbliżająca się majówka :) Nie mogę się już doczekać tych wszystkich pikników, grillowania, polegiwania na kocu do góry brzuchem i zwykłego patrzenia w błękitne niebo! Na codzień nie mamy na to czasu, rzadko rozglądamy się dookoła. W maju możemy zwolnić, chłonąć rozbuchaną zielenią przyrodę, ciesz się nadchodzącym powoli latem. Niech tylko zrobi się cieplej, bardziej słonecznie... Rowery na sezon już przygotowane, grill i meble ogrodowe wyczyszczone, koszyk spakowany. Komu w drogę temu czas!

Składniki na 16 niedużych rogalików:
3/4 kostki masła
2 szklanki mąki + pół szklanki do podsypywania
2 łyżki śmietany 18%
2 żółtka
1/2 szklanki cukru pudru

+ nutella
+ lekko solone prażone orzeszki, np. arachidowe

Na stolnicę wysypuję mąkę i cukier puder, wkrajam małe kawałki masła, dodaję żółtka (białek nie wyrzucam, przydadzą się później) i śmietanę. Całość szybko zagniatam na zwartą, jednolitą kulę ciasta i owiniętą w folę spożywczą, schładzam w lodówce minimum pół godziny.


Poniżej krótki kurs przygotowania ciasta, które najpierw rozwałkowuję na ok. 0,5 cm grubości i dzielę nożem na 8 równych części...


  ... i sprawdzona szkoła zawijania rogalików. Ważne, aby zacząć od szerszej strony trójkąta i chwytając za boczne rogi, zawijać rogalik do środka, tak, aby podczas pieczenia nie wypłynęło nadzienie.


Piekarnik rozgrzewam do 180 stopni C w trybie góra-dół. Rogaliki smaruję lekko roztrzepanym białkiem pozostałym z żółtek i posypuję orzeszkami. Układam je w niewielkich odległościach od siebie na blasze wyłożonej pergaminem i piekę ok. 10 min, aż się lekko zecłocą. Smacznego!











sobota, 26 marca 2016

Mazurek z czarną porzeczką, kremem kokosowym i granatem

Połączenie kwaśnej czarnej porzeczki, puszystego kremu kokosowego i soczystego granatu. Mazurek w kształcie pisanki z gwiazdkową koroną. Przepis na kruchy spód znajdziecie tutaj, a dodatki zmieniajcie wedle uznania - w Wielkanoc wszystkie połączenia smakowe są dopuszczalne ;)

Składniki:
2 szklanki mąki pszennej typ. 450
2 żółtka
1/4 szklanki cukru pudru
kostka mocno schłodzonego masła
łyżka kwaśnej śmietany
szczypta soli

Krem kokosowy:
mała schłodzona śmietanka kremówka 30%
pół opakowania mascarpone
czubata łyżka cukru pudru
3/4 szklanki wiórków kokosowych

+ dżem z czarnej porzeczki i pestki z połowy granatu

Ciasto przygotowuję według przepisu i mocno schładzam. Śmietankę ubijam mikserem, dodaję cukier puder i mascarpone. Na ostudzony spód wykładam warstwę dżemu z czarnej porzeczki, kokosowy krem i wydrążone pestki granatu. 

Wesołych świąt!









niedziela, 20 marca 2016

Mazurek z masłem orzechowym i solonymi fistaszkami

Chrupiący, słonawy i mocno orzechowy. Ten mazurek nie jest typowym słodko-lukrowanym wielkanocnym ciachem, który swoją ilością cukru wykręca zęby. W smaku przypomina nieco baton snickers, a dodatek mojego ulubionego masła orzechowego sprawia, że ciężko jest poprzestać na jednym kawałku... ;) 
Święta tuż, tuż!

Składniki na kruche ciasto:
2 szklanki mąki pszennej typ. 450
2 żółtka
1/4 szklanki cukru pudru
kostka mocno schłodzonego masła
łyżka kwaśnej śmietany
szczypta soli

Krem orzechowy:
opakowanie serka śmietankowego np. Pilos
3 łyżki masła orzechowego
tabliczka roztopionej w kąpieli wodnej białej czekolady

+ obrane z łupin i rozdrobnione fistaszki 
+ tabliczka mlecznej czekolady do oblania mazurka





Masło siekam w mące i cukrze pudrze. Dodaję żółtka oraz pozostałe składniki i całość zagniatam, tworząc jednolitą, gładką kulę. Schładzam ją w lodówce przez godzinę.

Blachę do pieczenia wykładam papierem pergaminowym. Schłodzone ciasto rozwałkowuję na grubość ok. 0,5 cm i wykładam nim blachę. Z nadmiaru ciasta turlam mini wałeczki i tworzę z nich ramkę dookoła ciasta. Całość nakłuwam widelcem w kilkunastu miejscach i wkładam do piekarnika nagrzanego do 200 stopni C. Ciasto piekę 15 min., aż nabierze złocistego koloru.

Przygotowuję kąpiel wodną. Białą i mleczną czekoladę rozpuszczam w taki sam sposób, czyli nalewam wody do połowy rondla i ustawiam na nim głęboki talerz do zupy - ważne, aby dno talerza nie stykało się z wodą w rondlu. Do talerza wrzucam podzieloną na kawałki czekoladę. Pozwalam jej się rozpuścić samodzielnie, nie mieszając i nie obracając rondlem, dzięki temu jest gładka i lśniąca.

Mikserem mieszam serek z masłem orzechowym, dodaję przestudzoną białą czekoladę. Tak przygotowanym kremem wykładam ostudzony spód mazurka. Całość posypuję podprażonymi i lekko posolonymi na patelni orzechami oraz oblewam rozpuszczoną w kąpieli wodnej mleczną czekoladą. Mazurka podaję pokrojonego na spore kwadraty. Smacznego!









czwartek, 29 października 2015

Tarta z cukinią, wędzoną szynką i serem pleśniowym

Dobrze jest tutaj wrócić. Choćby na chwilę, dla jednego przepisu, kilku zdjęć... Dni do końca roku uciekają jak szalone, powoli zbiera mi się na nostalgiczne podsumowania tego, co się wydarzyło, kogo spotkałam, czego się nie spodziewałam, a co powtórzyło się, jak co roku i nie było żadnym zaskoczeniem. Choć tych ostatnich wrażeń było najmniej - życie i to, co mnie spotyka jest zupełnie nieprzewidywalne ;) 

Tarty nie znudzą mi się chyba nigdy. Mogę je jeść na słono, na słodko, na ciepło, na zimno, na "każdo" :P Dzisiaj propozycja wytrawna z cukinią, wędzonką i pleśniowym serem. Tarta jest bardzo sycąca, także kawałków wystarczy na pewno dla Wszystkich! 

Składniki na spód:
1,5 szklanki mąki
pół kostki margaryny
1 jajko
płaska łyżeczka soli

Wypełnienie:
1 cukinia
30 dag wędzonej szynki
małe opakowanie sera pleśniowego
1 cebula
1 jajko
4 łyżki kwaśnej śmietany
sól, pieprz, tymianek, oregano

Wszystkie składniki na ciasto mieszam ze sobą i rozcieram w palcach, ugniatam i formuje zwartą kulę. Schładzam ją w lodówce przez min. 30 min.
W międzyczasie kroję na plastry cukinię razem ze skórką, posypuje je solą i odkładam, aby puściła soki. Kroję na mniejsze kawałki wędzonkę i ser pleśniowy, siekam drobno cebulę. Formę do tarty wykładam papierem pergaminowym. Rozwałkowuję schłodzone ciasto i układam je na blasze, dobrze wypełniając falowane brzegi. Na cieście układam kolejno cebulę, wędzonkę i ser. Następnie odsączone plastry cukinii. Całość polewam mieszaniną roztrzepanego jajka i śmietany. Doprawiam pieprzem, solą i ziołami. Tartę piekę w 180 stopniach przez ok. 30 min. Smacznego.